Tablica

> Witaj w Watasze Zew Natury!
> Strona powstała 4 czerwca 2015 roku.
> W watasze jest 25 wader i 15 basiorów! To razem 40 wilków!
> Nowi członkowie: Nastia.
> Nieobecności: Libris (na czas nieokreślony)
> Kontakt: wataha.zewnatury@interia.pl
> Administracja: Sigma i Elizabeth.

Pogoda

Pogoda
29°, 19° - Słońce aż za często przygrzewa, wysokie temperatury będą w dzień i w nocy. Z suszami kontrastować będą gwałtowne burze z piorunami. W niektórych miejscach możliwe silne wiatry, a nawet tornada.

26 maja 2016

Od Spin'a: Owa noc "Ja po prostu boję się duchów", cz.1

- Staruszku, nie wydaje Ci się, że trochę przesadzamy?
- Ale o co chodzi Hox?
- Czy podrywa na cmentarzu nie jest trochę.. nie wiem... nieprzyzwoity?
- Oj tam Hox.. Lubię wyzwania.
Tak zgadza się. Poszedłem z Hox'em na cmentarz w zupełnie innym zamiarze niż podryw, ale no cóż.. tak wyszło. Czy jest to nieprzyzwoite? Nieee. No może trochę. Ale czego się nie robi dla udowodnienia, że jest się podrywaczem. A więc powoli szliśmy na cmentarz, a do tego słońce świeciło mi po twarzy, więc ten dzień zapowiadał się wybornie. Czułem jednak, że Hox'owi coś nie dawało spokoju, więc spytałem go:
- Czy już totalnie z tym cmentarzem zwariowałem?
- Tak.. - odpowiedział zmieszany
Oboje czuliśmy, że źle postępuję, lecz postanowiłem iść dalej. Z każdym nowym krokiem czułem, że nie tyle co zmartwienie, co stres wzrastał u Hox'a. Zdziwiło mnie to, ponieważ dzisiaj owszem było słonecznie, ale nie żeby ktoś się tak pocił i czerwienił. Czy on coś przede mną ukrywa? To niemożliwe, znam go od.. Właśnie! Nie pamiętam od kiedy go znam.. Czy to możliwe, żeby w tym całym morzu zdań składających się z ironii i ciętych ripost kryła się też tajemnica? Ale jak już powiedziałem to niemożliwe, żeby Hox coś przede mną zataił, albo coś ukrywał. Szliśmy, a moja ciekawość związana z zestresowaniem Hox'a sięgała zenitu. Gdy stanęliśmy przed wrotami cmentarza Hox zagrodził mi drogę. Zdziwiło mnie to, więc chciałem go o coś zapytać, lecz gdy otworzyłem usta on rozejrzał się szybko po cmentarzu i powiedział:
- Widzisz Staruszku? Żadnej wadery tu nie ma. Możemy już iść.
- Hox? Czy ty próbujesz mnie zwieść z mojego nowo wytyczonego wyzwania? - spytałem podejrzliwie
- Nie, po prostu nie chcę...
Zamilkł, a po chwili milczenia się otrząsnął.
- Spin, ja po prostu..
- Tak Hox?
- Boję się duchów! Okej?!
Po usłyszeniu tych słów zaśmiałem się na cały głos. Hox skomentował to następująco:
- Nikt nie jest idealny..
Ze łzami śmiechu w oczach spytałem go:
- Ty? Boisz się duchów? Młody bierz przykład ze mnie. Ja się niczego nie boję.
Po moich słowach Hox zniknął, a ja zostałem sam. Następnie zacząłem się rozglądać za nim, lecz nie mogłem go nigdzie znaleźć. Strapiony zacząłem krzyczeć na głos:
- Hox! Poszedłeś do jakiegoś ducha na kolację? A zapomniałem! Przecież boisz się duchów!
Ten mały gałgan pojawił się za mną i poklepał mnie po ramieniu. Wszystko było w porządku, gdybym wiedział, że to on. Odwróciłem się jak poparzony, a on jedynie wykrzyknął:
- Buuuu!
Ze strachu odskoczyłem na dwa metry za siebie. Wiem, co sobie teraz myślicie. Tak, nawet największy maczo może się czegoś bać. Czegoś znaczy wszystkiego:
- Ty mały gałganie! - wykrzyknąłem
- Widzisz? A wyobraź sobie, że na cmentarzu takich akcji z duchami będzie kilkanaście razy więcej. Albo nie! Kilkadziesiąt!
Kurde, jak on to robi? Nieważne, jego argument przekonał mnie do unikania cmentarzy.
- Okej, przekonałeś mnie. Nie idziemy dzisiaj na cmentarz.
- Staruszku, to twoja pierwsza, mądra decyzja od bardzo, bardzo dawna.
- Młody, pewnie sobie tego jeszcze nie uświadomiłeś, ale ja mam same dobre decyzje.
- Yhym - mruknął Hox
Zaczęliśmy się oddalać od cmentarza. Lecz gdy byliśmy już kilkanaście metrów od jego wrót to coś poczułem. Było to naprawdę dziwne. Coś podobnego do ciekawości, ale czułem w tym jeszcze coś więcej. Czułem żar, istny ogień, który wypełniał każdą cząstkę mojego ciała. Auć! To jest gorące! A nie. To tylko ja. Wracając do tego uczucie to usłyszałem w myślach pewien komunikat. Brzmiał: "Podróżniku, odwróć się" Zrobiłem jak "to coś" mi kazało i nagle to zobaczyłem. Był to czerwony kaptur, który stał we wrotach cmentarza. "Bajka o czerwonym kapturku" he? Jedno jest pewne. Jeżeli teraz odejdę, to zapewne nigdy się nie dowiem kto ma taki szykowany i stylowy kaptur. Ani się nie dowiem kto telepatycznie przesyłał mi ten komunikat. Błyskawicznie się odwróciłem resztę swojego ciała i szybkim krokiem szedłem w kierunku cmentarza. Zaskoczony tym faktem Hox pognał za mną. Już wiedział, że nie zdoła mnie nakłonić do porzucenia mojego wyzwania. Cholera jasna.. z każdym nowym krokiem coraz bardziej czuję, że coś uderza od wnętrza mojej głowy. Jakiś dzięcioł? Nie.. bardziej jakby jakaś skryta wiedza.. wspomnienia.. przeżycia, o których nie miałem do teraz pojęcia. Czuję, że dokładnie przed wrotami cmentarza moja głowa dosłownie wybuchnie. Wiecie co? Niech wybuchnie. Nie obchodzi mnie to. Mam teraz wyzwanie do wykonania, a jego głównym celem jest dowiedzenie się "Kto jest osobą w czerwonym kapturze?".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz