Tablica

> Witaj w Watasze Zew Natury!
> Strona powstała 4 czerwca 2015 roku.
> W watasze jest 25 wader i 15 basiorów! To razem 40 wilków!
> Nowi członkowie: Nastia.
> Nieobecności: Libris (na czas nieokreślony)
> Kontakt: wataha.zewnatury@interia.pl
> Administracja: Sigma i Elizabeth.

Pogoda

Pogoda
29°, 19° - Słońce aż za często przygrzewa, wysokie temperatury będą w dzień i w nocy. Z suszami kontrastować będą gwałtowne burze z piorunami. W niektórych miejscach możliwe silne wiatry, a nawet tornada.

27 maja 2016

Od Spin'a: Przeprosiny, o których nigdy nie myślałem "Przydatne właściwości wiadra"

- Może wypije Pan, Panie Maczo jeszcze jeden kulturalny trunek miodu?
- Panie Akur'ati, byłby ze mnie niezwykle niekulturalny wilk, gdybym odmówił.
I tak oto mile spędziłem wieczór z centaurami. Tylko był jeden problem. Jeden duży problem. Czuję, że po tym jednym trunku będę rzygał jak kot. A w dodatku w głowie mi się kręci. Kurcze, co oni do tego miodu dodają? Wziąłem trunek do łapy i szybko wypiłem go na raz. Następnie walnąłem głową w stół i zasnąłem. Przez całą długość snu widziałem tylko ciemność. Ciemną, czarną ciemność. Było to dziwne, ponieważ prawie zawsze coś (albo ktoś) ciekawego mi się śniło. No wiecie, pegazy, amorki itp. Mój upojny sen przerwało uczycie zimna na mojej twarzy. Czekajcie, źle się wyraziłem. To nie było zimne. Ty było lodowate! Otworzyłem oczy i spostrzegłem, że leżę na sianie. Nawet było mi na nim przyjemnie, ale wróćmy do opowieści. Ujrzałem też rozlaną pode mną kałużę wody. Miałem też mokrą głowę, więc już wiem co mnie obudziło. Ta lodowata kałuża wody! Zrobiłem głęboki oddech moimi ustami i popatrzyłem przed siebie. Ujrzałem stojącego, starego centaura z pustym, drewnianym wiadrem trzymanym jego prawą ręką (to stąd wzięła się ta woda!). Po tym jak ujrzał moje błagalne, upojne spojrzenie zaparł się lewą ręką na talii i powiedział:
- Oj Chłopcze, następnym razem zawsze miej przy sobie wiadro..
Zmrużyłem brwi i spytałem skołowany:
- Czy ja wymiotowałem?
Centaur zdziwił się moją wypowiedzią i powiedział z ironią:
- Chłopcze! Wymiotowałeś to mało powiedziane. Ty rzygałeś dalej niż widziałeś!
Zasadniczo nie przejmuję się opinią innych, a zwłaszcza centaurów, ale tym razem jest mi naprawdę głupio. Zaczerwieniłem się ze wstydu i ponownie spytałem centaura:
- Gdzie poszedł Akur'ati? No wiesz, "Dowódca czegoś tam", "Jeździec Spoko Gości"?
- Chodzi Ci o Pana Akur'atiego? Dowódcę "Centralnego Oddziału Pościgowego" oraz "Jeźdźców Honoru"?
- Dokładnie o niego!
- O ile się nie mylę to właśnie się tłumaczy z Pana powodu.
O nie! To był jedyny z centaurów, którego zacząłem darzyć szacunkiem. Zaprosił mnie do Kulturalnej Oberży, a teraz mnie przeze mnie kłopoty. Jedno jest pewne, muszę go odnaleźć i go przeprosić. Zatem wstałem z siana i podszedłem do starszego centaura i powiedziałem:
- Wiem, narobiłem was wstydu, ale naprawdę muszę wiedzieć gdzie jest dowódca Akur'ati.
Centaur zmierzył mnie wzrokiem i zrobił skrzywioną minę:
- No dobrze, powiem Panu, ale najpierw musi Pan coś dla mnie zrobić
Rozentuzjazmowany spytałem go:
- Cokolwiek! A co to ma być?
Centaur wskazał palcem wskazującym lewej rękę na kałużę wymiocin kilka metrów za mną. Oboje wiedzieliśmy, że ta sytuacja nie wymaga komentarza. Zgaduję, że opisywanie tego jak sprzątam swoje wymiociny to nie najlepszy sposób na przedłużenie opowiadania, wiec pominę to. Ale chciałbym, żebyście pamiętali o tym, żeby zawsze nosić przy sobie wiadro. Dobra? Widzicie? Nawet taki osobnik jak ja może dać wam od czasu do czasu jakąś przydatną poradę. Zatem jak już skończyłem wykonywać tę czynność to dowiedziałem się od starszego centaura, że Akur'ati znajduje się w budynku Straży Miasta. Więc szybkim tempem się tam skierowałem, lecz nie odbyło się to bez pewnych przeszkód. Co chwilę słyszałem od jakiejś grupki centaurów: "Ej! To ten wilk co rzyga dalej niż widzi!". Jednak centaury to są wredne stworzenia. Po chwili znoszenia wrednych komentarzy na mój temat stanąłem przed budynkiem Straży Miasta. Nie chciałem być niegrzeczny, ponieważ już dużo przysporzyłem im kłopotów moją osobą, więc postanowiłem zapukać. *puk*, *puk*. Nikt jednak mi nie otworzył, więc zapukałem jeszcze raz, ale dołożyłem do moich starań mój głos:
- Chopie!
Nikt mi nie odpowiedział, więc zapukałem jeszcze raz, lecz tym razem zacząłem krzyczeć:
- Chopie! CHOPIE!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz