Tablica

> Witaj w Watasze Zew Natury!
> Strona powstała 4 czerwca 2015 roku.
> W watasze jest 25 wader i 15 basiorów! To razem 40 wilków!
> Nowi członkowie: Nastia.
> Nieobecności: Libris (na czas nieokreślony)
> Kontakt: wataha.zewnatury@interia.pl
> Administracja: Sigma i Elizabeth.

Pogoda

Pogoda
29°, 19° - Słońce aż za często przygrzewa, wysokie temperatury będą w dzień i w nocy. Z suszami kontrastować będą gwałtowne burze z piorunami. W niektórych miejscach możliwe silne wiatry, a nawet tornada.

28 maja 2016

Od Xperion'a: "Ach te tradycje", cz.1

- Zdrowie!- wszyscy unieśli kielichy i pili, każdy swój trunek, jakby jutra miało nie być. Ja rozkoszowałem się pysznym sokiem wiśniowym głównie dlatego, że nie był już jabłkowego. Siedzieliśmy przy ogromnym stole. Cała zabawa odbywała się w lesie i miałem wrażenie, że ten stół się nie kończy. Siedziałem na samym jego początku, a nie widziałem osoby na końcu.  Przy węższym boku stołu siedziały cztery osoby: Ochroniarz od królowej elfów, Jalaure, Is, i ja, a przy dłuższym boku siedziało setki osób. Służba chodziła i dzielnie wszystkim starała się dogodzić. Wszyscy zajęli się jedzeniem, ze mną na czele. W końcu na scenie niedaleko zaczęło się coś dziać. Wyszedł elf z płonącą pochodnią i pokazał wszystkim zgromadzonym, że jest to prawdziwy ogień spalając przypadkową gałązkę i przez przypadek suknię jednej z tancerek, ale nikt nie zauważył…  Po opanowaniu całej sytuacji i uratowaniu życia elfowi z pochodnią, występ został wznowiony. Wziął i uniósł pochodnię i połknął jej ogień. Wszyscy bili brawo, a na scenę weszły tancerki. Dawały niesamowity pokaz zręczności i wyczucia rytmu. Przyjemnie się na to patrzyło, aż w końcu jedna z nich zawołała. 
- Zaczynamy polowanie!- wszyscy jak się śmiali i siedzieli nagle się poderwali i zaczęli uciekać. Obracałem się nerwowo w jedną i drugą stronę, nie wiedząc co robić. W końcu Jalaure złapała mnie za ogon (znowu) i zaczęła uciekać ciągnąc mnie za sobą. Na scenę wyszli teraz również tancerze i wszyscy zaczęli odliczać od dwudziestu do zera. 
- Co się dzieje? Czemu wszyscy uciekają? 
- To ty nie wiesz? Tancerze będą próbować złapać gości i każdy może złapać tylko jednego. Jak cię złapią, to będziesz musiał tańczyć z nim w parze i dodatkowo do końca zabawy spełniać życzenia tancerza. 
- Co to za tradycja?- zaśmiałem się i natychmiast stanąłem na łapy. Nie czekając na dalsze wyjaśnienia zacząłem biec. 
- Polowanie trwa do pojawienia się księżyca na niebie! - to była ważna informacja, bo było dopiero południe. 
- A tancerzy poznasz, po niebieskich szarfach! - po tym się rozdzieliliśmy. Ja pobiegłem w głąb lasu, a królowa na polanę. „Lepiej się schować i czekać w jednym miejscu czy cały czas być w ruchu…”, analizowałem wszystkie za i przeciw. Wyszło na to, że jednak byłem cały czas w ruchu starając się nie zwracać na siebie uwagi.” Zastanawiała mnie jeszcze jedna rzecz, czy w ogóle ktoś mnie będzie gonił, przecież jestem wilkiem, a to są elfy…” zwolniłem i zatrzymałem się w pewnym momencie. Poczułem się bezpiecznie i spacerowałem sobie po lesie. Natrafiłem na niewielkie źródełko i  piłem z niego łapczywie. Rozejrzałem się i stwierdziłem, że nikogo nie ma i mogę odpocząć. Położyłem się pod drzewem i zamknąłem oczy. Napawałem się dźwiękiem wypływającej wody i śpiewem ptaków. W pewnym momencie po plecach przeszedł mnie dreszcz i natychmiast odskoczyłem w bok. Ciężka sieć spadła na miejsce gdzie przed chwilą jeszcze leżałem. Spojrzałem w górę i zobaczyłem jak dwie tancerki z niezadowoleniem patrzą na mnie. 
- Chybiłam! - w jednej chwili znalazły się na ziemi i próbowały mnie złapać. Okazało się, że potrafię wygiąć tak, że sam nie wiedziałem, że to możliwe. Udało mi się zdobyć trochę miejsca i rozpocząłem ucieczkę na nowo. Na szczęście, nie były tak szybkie i szybko oddaliłem się od łowców. Obejrzałem się za siebie. Nagle wpadłem na kogoś i wylądowałem na ziemi pozostawiając długi i głęboki ślad. 
- Mógłbyś bardziej uważać Xperion. - wpadłem na Is na szczęście. 
- Wybacz mi królowo, ale uciekałem i nie patrzyłem gdzie biegnę. - pomogłem królowej wstać i jeszcze raz przeprosiłem. 
- Nie przejmuj się, a teraz chodź i przytul się…

-----------------------------------------------

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz