Tablica

> Witaj w Watasze Zew Natury!
> Strona powstała 4 czerwca 2015 roku.
> W watasze jest 25 wader i 15 basiorów! To razem 40 wilków!
> Nowi członkowie: Nastia.
> Nieobecności: Libris (na czas nieokreślony)
> Kontakt: wataha.zewnatury@interia.pl
> Administracja: Sigma i Elizabeth.

Pogoda

Pogoda
29°, 19° - Słońce aż za często przygrzewa, wysokie temperatury będą w dzień i w nocy. Z suszami kontrastować będą gwałtowne burze z piorunami. W niektórych miejscach możliwe silne wiatry, a nawet tornada.

5 czerwca 2016

Od Akai

Obudziłam się w swojej jaskini i od razu wybiegłam do większej komory. Z ulgą zauważyłam, że słońce nie świeci przez otwór w suficie. Fale dochodziły wyjątkowo głęboko, musiał akurat być przypływ. Rozejrzałam się, doskakując do wybrzeża, aby napić się słonej wody. Po chwili, cała byłam już cała mokra i wesoło merdałam ogonem, pływając we wszystkie strony. Mówiąc szczerze, skończyło mi się jedzenie, a niezbyt miałam ochotę, marnować czas na szukanie rozwiązania tego problemu, zwłaszcza, gdy słońce wisiało jeszcze bardzo wysoko. Dlatego, wolałam pływać w koło nie robiąc właściwie nic. Niestety, mój brzuch w tym momencie donośnie warknął. Tak, to już nie jest burczenie, to agresywne warczenie. Mogłabym zostać brzuchomówcą. Fajnie by było, prawda?
Po pewnym, dość niedługim czasie, warczenie mojego żołądka, zaczynało mnie coraz bardziej denerwować. Wyobraź sobie, że twój brzuch na ciebie warczy. Nieprzyjemne uczucie. Z tego powodu, udałam się do lasu. Mój nos, niestety, na nic się zdaje podczas polowań. Dlatego położyłam się, gotowa do ewentualnego startu i postawiłam uszy, nasłuchując. Szumiące, od lekkiego wiatru liście, co prawda nieco zakłócały odbiór, ale bez problemu do moich uszu dotarł dźwięk łamanego patyka. Był to królik, bez dwóch zdań, ale nie miałam czasu o tym wtedy myśleć. Natychmiastowo zawróciłam o czterdzieści pięć stopni w lewo, jeszcze w trakcie wstawania. Biegłam już przed siebie w głąb lasu, nawet nie widząc ofiary. Po chwili, ukazała się idealnie przede mną. Mały, puchaty króliczek potrząsał swoim mikro ogonkiem, podczas morderczego biegu. Patrząc na to słodziutkie zwierzątko, biegłam, ile sił w nogach. Miałam ich bardzo dużo, o dziwo. Szybko przesłałam tej owłosionej zwierzynie proste myśli:
'Wake up... time to die!'
Nie wiem, czy ten drobny ssak rozumie po wilczemu, a co dopiero po angielsku, ale trudno. Taki rytuał. Nie zastanawiając się długo, złapałam króliczka w zęby za ogon. Królik słodko pisnął, ale nie miałam zamiaru go puścić. Szybko wbiłam mu zęby w szyję, aby zadać jak najmniej bólu. Mogłam się już zajadać króliczym mięsem. Co prawda, nie najadłam się tym zbytnio, ale zawsze coś. Gdy oblizywałam, gołe kości, usłyszałam cichy szmer w krzakach. Błyskawicznie postawiłam uszy. Może jeszcze jeden króliczek, hm? Niestety moje nadzieje legły w gruzach, zaledwie kilka sekund później. Kroki były cięższe, a liście trącane w zbyt wielu miejscach na tak małe zwierzę. To było coś dużego. Jelenia raczej tu nie doświadczę, sarny też, nie w tej okolicy. Czyżby łoś? Tak, na pewno, zwłaszcza, że nie widzę poroża, a krzaki są niewiele wyższe ode mnie. Zaledwie ułamek sekundy przed wychyleniem się czarnego nosa, pomyślałam o wilku. Zerwałam się na równe nogi i stanęłam na środku polany, na którą wybiegłam za królikiem, gotowa do ewentualnej ucieczki. Wilk z przeciwka już dawno mnie widział. Obserwowałam go uważnie, gdy mój brzuch warknął. Zrezygnowana, pacnęłam się łapą po pysku, wprawiając wilka w zdziwienie. Nie do zapomnienia była jego mina, również gdy udałam upadek, po to by zawrócić i zacząć biec w przeciwnym kierunku. Po chwili wilk podążył w moje ślady, oczywiście bez upadku, ale mimo wszystko nie mógł mnie dogonić. Nie dawałam z siebie stu procent, a to stworzenie za mną, ledwo biegło. Słuchając próśb, abym się zatrzymała, że nic nie chce mi zrobić, stwierdziłam, że tak, czy siak, zdążę uciec. Dlatego nagle gwałtownie się zatrzymałam, robiąc półobrót, przez co wilk prawie we mnie wbiegł. Ja siedziałam, a on stał, w odległości dwunastu centymetrów, licząc od nosa, do nosa. Spokojnie czekałam na jakąkolwiek reakcję z jego, bądź jej strony.

--------------------
Ktokolwiek?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz