Tablica

> Witaj w Watasze Zew Natury!
> Strona powstała 4 czerwca 2015 roku.
> W watasze jest 25 wader i 15 basiorów! To razem 40 wilków!
> Nowi członkowie: Nastia.
> Nieobecności: Libris (na czas nieokreślony)
> Kontakt: wataha.zewnatury@interia.pl
> Administracja: Sigma i Elizabeth.

Pogoda

Pogoda
29°, 19° - Słońce aż za często przygrzewa, wysokie temperatury będą w dzień i w nocy. Z suszami kontrastować będą gwałtowne burze z piorunami. W niektórych miejscach możliwe silne wiatry, a nawet tornada.

12 czerwca 2016

Od Amanecer C.D Spina: W kamieniu zaklęta

Wpatrywałam się w tablicę. Tekst był napisany w innym języku, którego podstawy znałam, jednak znaczenia połowy wyrazów musiałam się domyślić.
-Maska Prawdziwego Maczo! - wykrzyknął Spin, po czym z podekscytowaniem zaczął krążyć dookoła. - Musimy ją znaleźć, gdzieś tu na pewno jest wyjście, szukamy Maski, szukamy Maski!
Przez chwilę patrzyłam na basiora, po raz kolejny zastanawiając się nad jego psychiką. Wróciłam do rozszyfrowywania dziwnych symboli, co zajęło mi naprawdę sporo czasu. W końcu udało mi się odczytać niemal cały tekst:
"Tutaj skarby nic nie znaczą, jeżeli dla nich wilki życie tracą.
Ni obfitość Ogrodu, ni cenne kamienie, nie są tyle warte ile uwolnienie.
Lepiej wyjście znaleźć, wolność zwrócić sobie, 
Niż pozostać w labiryntu tego złotym grobie."
-Złotym grobie? I w ogóle - kto wymyślał te dziwne teksty? - Zastanowiłam się na głos. Jakby nie można było jasno i konkretnie. Powtórzyłam przekaz Spinowi, który spojrzał na mnie zdziwiony, po czym podszedł do tablicy i pacnął łapą poniżej znaków.
-Ami, Ami, Ami. - pokręcił głową z politowaniem. - To ty nie wiesz, że każdy prawdziwy poszukiwacz Masek patrzy na drobny druczek?
Zerknęłam tam, gdzie pokazywał. Tekst był napisany normalnymi literami.
"Najważniejsza jest Maska Prawdziwego Maczo! Znajdziesz ją  "
Fragment tekstu był starty. Niezależnie od tego, co znaczyły dziwne słowa wyryte w kamieniu, musieliśmy znaleźć wyjście z tej jaskini, a potem dopiero pomyśleć nad jakimikolwiek poszukiwaniami. Zaczęliśmy krążyć dookoła tak, jak w tej, do której wpadliśmy kilka godzin, lub może kilka dni temu. W tych tunelach zgubiłam już wyczucie czasu.
Niechcący ogonem wzbiłam w powietrze kurz. Kichnęłam i zmrużyłam oczy. W tym samym momencie Spin dotknął jakiejś cegiełki w ścianie, po czym jej fragment otworzył się niczym okno. Dookoła zabłysło zielono-fioletowe światło, które wywiało basiora tam... Gdzieś. Nie zdążyłam zareagować, gdy przejście zamknęło się z głuchym łupnięciem, a ja zostałam sama w komnacie bez wyjścia. 
Dotknęłam tej cegiełki, której dotknął basior, lecz chyba była jednorazowego użytku, bo nic się nie stało. Dla pewności sprawdziłam te sąsiadujące z nią, lecz żadna nie przeniosła mnie w inne miejsce.
Wymamrotałam pod nosem proste zaklęcie otwierające przejścia, bo tylko takie potrafiłam rzucić, jednak nic to nie dało. Zrezygnowana, usiadłam przy ścianie.
Nagle wychwyciłam jakiś chrobot gdzieś w okolicy przeciwległej ściany. Poderwałam się na łapy i w całkowitej ciszy nasłuchiwałam. Dźwięk się powtórzył. Jeden z kamieni tworzących ścianę drgnął. Ktoś z drugiej strony wypchnął go, po czym w błękitnym pyle, nieco niżej niż tamto, w którym zniknął Spin, otworzyło się przejście. Chociaż słowo "otworzyło" nie do końca by tu pasowało. Posypały się kamienne bloczki, jakby nic ich ze sobą nie spajało. Ziemia się zatrzęsła, odskoczyłam w porę, by głaz wielkości mojej głowy nie spadł mi na grzbiet. Zanim jednak zdążyłam spanikować, że nie mam się gdzie ukryć, wszystko się uspokoiło.
-Spin...?
-Nie kojarzę gościa. - Z otworu wyłoniła się głowa, owinięta luźno w bandaże. To na pewno nie był Spin. W takim razie kto? 
-Będziesz się tak lampić, czy ruszasz?

--------------------------------------------
CIĄG DALSZY NASTĄPI

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz