Tablica

> Witaj w Watasze Zew Natury!
> Strona powstała 4 czerwca 2015 roku.
> W watasze jest 25 wader i 15 basiorów! To razem 40 wilków!
> Nowi członkowie: Nastia.
> Nieobecności: Libris (na czas nieokreślony)
> Kontakt: wataha.zewnatury@interia.pl
> Administracja: Sigma i Elizabeth.

Pogoda

Pogoda
29°, 19° - Słońce aż za często przygrzewa, wysokie temperatury będą w dzień i w nocy. Z suszami kontrastować będą gwałtowne burze z piorunami. W niektórych miejscach możliwe silne wiatry, a nawet tornada.

19 czerwca 2016

Od Arrei C.D Alex'a

Basior przytulił się do mnie. Lekko odwzajemniłam uścisk. Alex spojrzał w stronę słońca zamyślony. 
- O czym myślisz? - spytałam odlepiając się od niego. 
- O na.. O jutrze. - wiedziałam, że nie to chciał powiedzieć. Jednak nie przejęłam się tym zbytnio. Odsunęłam się trochę, zwinęłam w kulkę i próbowałam zasnąć. Poczułam coś na policzku. Al widocznie mnie.. Pocałował? Chyba tak.. 
- Dobranoc - szepnął. Co stało się potem? Nie wiem, ponieważ zasnęłam.. 
                                        ~*~
Gdy się obudziłam, Alex już nie spał. Siedział na brzegu chmury. Wstałam i chicho podeszłam. Zakryłam oczy Al'a swoimi łapami. 
- Dzień Dobry - powiedziałam z uśmiechem. 
- Dobry - odpowiedział. Usiadłam obok. 
- Gdzie idziemy dzisiaj? - zapytałam przeciągając się. 
- Gdzie nas łapy poniosą - zaśmiał się. 
- Czyli stawiamy na intuicję? - uniosłam lekko brew.
- Tsa.. - wstał. Uczyniłam podobnie. Alex spojrzał na schody z nienawiścią. 
- Spokojnie. Nie będziesz musiał po nich schodzić. - w oczach basiora ujrzałam radość jak i zdziwienie. 
- Ale.. - nie dałam mu dokończyć, ponieważ zepchnęłam go z chmury. Alex zaczął krzyczeć. Skoczyłam za nim, tworząc w tym czasie zjeżdżalnie. Krzyk Al'a zmienił się w dziecięcą radość. Gdy oboje byliśmy na dole Alex skomentował to:
- To było.. Super! - zaczął skakać pełen wrażeń. Westchnęłam po czym zaczęłam iść dalej. Rzecz jasna schody i zjeżdżalnia zniknęły na mój "rozkaz". Basior chwilę pozostał w tyle, jednak zaraz mnie dogonił. Z szarmanckim uśmiechem zapytał.
- Co pani życzy sobie na śniadanie? 
- Polować to ja jeszcze umiem - zaśmiałam się. Zanim Alex zdążył odpowiedzieć, ruszyłam sprintem przed siebie. Po chwili poczułam zapach zwierzyny. Przed sobą ujrzałam łosia. Zanim zorientował się, skoczyłam na niego i wgryzłam się w krtań. Zwierz zaczął wierzgać. Ugryzłam go mocniej. Łoś upadł. Oblizałam pazury z krwi, usiadłam i czekałam. Zaraz po tym przybiegł Alex. Zdumiony zaczął się jąkać. 
- Smacznego - rzuciłam obojętnie w jego stronę. Zabrałam się za posiłek. Najedzona zaczęłam iść. Ujrzałam małą polankę. Położyłam się na środku. Zaczęłam wdychać zapach roślin, kwiatów.. I czegoś jeszcze.. Jakiegoś zwierzaka.. Wstałam i zaczęłam węszyć. Zobaczyłam małą norkę. A w niej.. Małego słodkiego liska! Był taki piękny! Jego wystraszone oczka spoglądały na świat. Wzięłam go na grzbiet i natychmiast pobiegłam do miejsca gdzie upolowałam łosia. Al jeszcze jadł, jednak gdy mnie zobaczył przestał. 
- Zobacz jakiego małego, słodkiego, pięknego liska znalazłam! - usiadłam i wzięłam liska w objęcia. Głaskałam go i bawiłam się z nim. Alex usiadł obok i przyglądał się zwierzęciu. 
- Nie wiem czy to dobry pomysł.. - powiedział ze skwaszoną miną. 
- Ale on był sam.. Taki wystraszony.. - spoglądałam a to na liska, a to na Alex'a.
Fakt.. Byłam zauroczona liskiem. Taki malutki słodziutki.. Al wykręcił oczami. 
- Jesteś zazdrosny czy co? - zaśmiałam się.

--------------
Alex?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz