Tablica

> Witaj w Watasze Zew Natury!
> Strona powstała 4 czerwca 2015 roku.
> W watasze jest 25 wader i 15 basiorów! To razem 40 wilków!
> Nowi członkowie: Nastia.
> Nieobecności: Libris (na czas nieokreślony)
> Kontakt: wataha.zewnatury@interia.pl
> Administracja: Sigma i Elizabeth.

Pogoda

Pogoda
29°, 19° - Słońce aż za często przygrzewa, wysokie temperatury będą w dzień i w nocy. Z suszami kontrastować będą gwałtowne burze z piorunami. W niektórych miejscach możliwe silne wiatry, a nawet tornada.

24 czerwca 2016

Od Arrei

Dzień jak każdy. Słońce świeci, ptaki śpiewają, zwierzęta biegają. Nic ciekawego.. Wyruszyłam na polowanie, ponieważ mój brzuch od rana upominał się o pożywienie. Nie szukałam długo. Nie daleko mojej jaskini pasły się łanie z młodymi. Uśmiechnęłam się niemrawo, po czym zaczęłam się skradać. Jak zwykle skorzystałam z mojej taktyki. Schowałam się za krzakami i czekałam aż zwierze podejdzie. No i jak zwykle się udało.. Kilka minut i już pożerałam łanie. Najedzona poszłam na spacer. Nudziło mi się bardzo. Potrzebowałam adrenaliny.. Jednak sama.. Z kimś jest ciekawiej. Ma się z kim powymieniać słowa.. Komu się zwierzyć.. Do kogo zwrócić się o pomoc. Ogólnie z kimś jest raźniej.      Przechodziłam obok Lasu Niepamięci. Z daleka można go było poznać po fioletowo- różowych roślinach. Nagle przeszedł mnie dreszcz. Wiatr zaczął wiać mocniej. Wszystkie zwierzęta pouciekały, a ptaki przestały śpiewać. Niebo nad Lasem stało się ciemne, jakby miała być burza.. Usłyszałam głos.. Głos mojej matki.. Wołała mnie.. Potrzebowała pomocy.. 
- Arreo.. Ratuj mnie.. – głos przemieniał się w szept. Głowa zaczęła boleć mnie nie miłosiernie. Coś starało się do mnie dobrać. 
- Nie! Moja matka nie żyje! – krzyknęłam. Jednak głos nie przestawał. Nasilał się ból mojej głowy. Moje łapy mimowolnie zaczęły iść w głąb Lasu. Starałam się oprzeć, jednak to było zbyt silne.. Straciłam panowanie nad sobą.. Nagle poczułam jak coś mnie łapie. Widziałam jak oddalam się od Lasu, potem straciłam przytomność. 

 ~*~

Coś chlusnęło mnie zimną wodą. Natychmiast wstałam jak poparzona. Przede mną siedział biały, duży wilczur. Jego mina nie odzwierciadlała żadnych uczuć.. No chyba, że niezadowolenie. Zauważyłam, że nie byłam już w tamtym Lesie.. Nie wiem, gdzie dokładnie byłam.. Ból głowy był słabszy, ale ból to ból. Nagle śnieżno- biały wilk coś powiedział:
-...

----------------
Subaru?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz