Tablica

> Witaj w Watasze Zew Natury!
> Strona powstała 4 czerwca 2015 roku.
> W watasze jest 25 wader i 15 basiorów! To razem 40 wilków!
> Nowi członkowie: Nastia.
> Nieobecności: Libris (na czas nieokreślony)
> Kontakt: wataha.zewnatury@interia.pl
> Administracja: Sigma i Elizabeth.

Pogoda

Pogoda
29°, 19° - Słońce aż za często przygrzewa, wysokie temperatury będą w dzień i w nocy. Z suszami kontrastować będą gwałtowne burze z piorunami. W niektórych miejscach możliwe silne wiatry, a nawet tornada.

12 czerwca 2016

Od Enzo C.D Arrei

-...Uciekali gdzie pieprz rośnie, a ja stałem wraz z tym lisem i śmiałem się do rozpuku. - zakończyłem z uśmiechem na pysku.
Niespiesznie szliśmy leśną ścieżką. Arrea okazała się być dobrą towarzyszką wędrówek. Ciągle żartowaliśmy, lub opowiadaliśmy sobie historie. Kto by pomyślał, że znam ją dopiero jeden dzień?
-Więc mówisz, że dwoje dorosłych ludzi uciekło przed szczeniakiem? - powiedziała z powątpiewaniem w głosie.
-Nie wierzysz mi? Jako szczeniak również budziłem postrach i respekt. - Zrobiłem dumną minę, nie zważając na chichot wadery.
-Wiesz, słyszałem kiedyś, że każdy z tych grzybów należy do jakiegoś wilka. - Zacząłem po chwili ciszy - Gdy zrobisz coś grzybowi, ucierpi też wilk. Fajne to, chociaż niebezpieczne.
-To bardzo prawdopodobne - rzuciła Arr, podbiegając do jednego z grzybów. Miał cienką nóżkę i ogromny kapelusz - Ten na przykład udaje większego, niż jest. Może to twój odpowiednik?
-Ooo, nie. Uważasz że się przechwalam? No wiesz? To na pewno nie jestem ja, możesz tego nadętego grzyba zlikwidować!
Nie wahając się, Arrey pacnęła łapą grzyba, strącając jego kapelusz. W tym momencie wciągnąłem ze świstem powietrze, ciężko upadłem na ziemię i pozwoliłem, by po moim grzbiecie przebiegła nieduża iskierka. Przymknąłem oczy.
-Enzo! Ja nie chciałam, ja myślałam że tylko żartujesz! - natychmiast znalazła się koło mnie, omal się nie uśmiechnąłem - Żyjesz? Powiedz, że cię nie zabiłam!
Pociągnąłem ją za łapę tak, że upadła na ziemię. Sam szybko się podniosłem i stanąłem nad nią.
-Ty mnie nie - Rzuciłem groźnie, patrząc w jej oczy. - Ale za nazwanie mnie nadętym, nie mogłem się oprzeć! - póściłem ją z uśmiechem na pysku. Wadera podskoczyła na równe łapy.
-Przez ciebie omal zawału nie dostałam!
-Tak, to było zabawne.
-No wiesz co?!
-Co?
-Ja cię nie nazwałam nadętym. Sam się tak określiłeś - z uśmieszkiem ominęła mnie i ruszyła w dalszą drogę.

-------------
Arrea?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz