Tablica

> Witaj w Watasze Zew Natury!
> Strona powstała 4 czerwca 2015 roku.
> W watasze jest 25 wader i 15 basiorów! To razem 40 wilków!
> Nowi członkowie: Nastia.
> Nieobecności: Libris (na czas nieokreślony)
> Kontakt: wataha.zewnatury@interia.pl
> Administracja: Sigma i Elizabeth.

Pogoda

Pogoda
29°, 19° - Słońce aż za często przygrzewa, wysokie temperatury będą w dzień i w nocy. Z suszami kontrastować będą gwałtowne burze z piorunami. W niektórych miejscach możliwe silne wiatry, a nawet tornada.

11 lipca 2016

Od Amanecer

Przyniosłam kępę świeżej mięty, wybrałam sobie kilka łodyżek i wrzuciłam do garnka z wodą. Resztę zawinęłam w brązowy papier i powiesiłam pakunek na haczyku w spiżarce. Nuciłam pod nosem melodię, którą wczoraj usłyszałam. Ciekawe, jak brzmią do niej słowa. Dorzuciłam garstkę herbaty, sięgnęłam po dwa woreczki z ziołami. Tak, szałwia i rumianek. Dobry wybór.
Nadal zatopiona w myślach czekałam, aż woda się zagotuje. Potem nalałam pachnącego naparu do mojego ulubionego kubka. 'Szkoda, że nie da się tak szybko studzić herbaty', myślałam, czując jak parzy mi język. Mimo to upiłam kilka łyków.
Nie minęło dziesięć minut, jak dostałam gęsiej skórki. Czułam gorąco, a mimo to zaczęłam się trząść. Czyżbym miała gorączkę?
-O nie! - krzyknęłam, patrząc w stronę blatu, na którym wciąż leżały dwa woreczki. Jak się okazało, zamiast szałwii dodałam tych drobnych, ciemnozielonych listków, które wyglądają na świeżo zebrane nawet po roku leżenia wśród moich zapasów. Nie miałam do nich nazwy, lecz wiedziałam, że jest ona gdzieś w księdze. W niewielkich ilościach roślina stosowana była do niektórych leków, ale nieodpowiednio podana była niebezpieczna. Szybko otwarłam księgę i znalazłam odpowiedni rozdział. Przeleciałam wzrokirm tekst, aż natrafiłam na akapit o antidotum. Wystarczyło dodać do bielunia liści lucerny, co było proste, z tym że musiałam dotrzeć na drugi koniec lasu, zanim roślina całkiem zacznie działać.
Przelałam herbatę do butelki, zgarnęłam kilka rzeczy i puściłam się biegiem.
Męczyłam się... W sumie to po co biegłam? Nie ma aż takiego pośpiechu. Właściwie to jest, ale pośpiech nie zając, nie ucieknie. Zając! Podbiegłam do ślicznego szaraczka i skoczyłam na niego. Miał takie milutkie futerko, takie urocze i ciepłe i... Przewróciłam się na grzbiet, a zajączek odskoczył ode mnie i uciekł. Chciało mi się płakać... Nikt mnie nie chciał przytulić! Ale to było takie śmieszne, ten szaraczek.
-Oooo, a ty to ktoo? - spytałam jakiejś wadery, która do mnie podeszła.
-Hej... Jestem Daenerys. Wszystko w porządku...?
-Daj mi się przyt... Danusiaryś? Danusia Ryś?
Gapiłam się na wilczycę. Ona gapiła się na mnie.
-Dan, nie jakiś ryś. A ty kim jesteś?
Na to pytanie nie zdążyłam odpowiedzieć, bowiem zza zakrętu wyłoniły się dwa małe, puszyste, mięciutkie...
-Misie! Danuś, misie! - podbiegłam do nich i wtuliłam się w jednego futerko.
-Misiu...

-----------------
 Danusia?
Tak, wiem, smutne xD

CIĄG DALSZY

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz