Tablica

> Witaj w Watasze Zew Natury!
> Strona powstała 4 czerwca 2015 roku.
> W watasze jest 25 wader i 15 basiorów! To razem 40 wilków!
> Nowi członkowie: Nastia.
> Nieobecności: Libris (na czas nieokreślony)
> Kontakt: wataha.zewnatury@interia.pl
> Administracja: Sigma i Elizabeth.

Pogoda

Pogoda
29°, 19° - Słońce aż za często przygrzewa, wysokie temperatury będą w dzień i w nocy. Z suszami kontrastować będą gwałtowne burze z piorunami. W niektórych miejscach możliwe silne wiatry, a nawet tornada.

18 lipca 2016

Od Daenerys: "Rosygel Saogahari"

Właśnie czytałam książki, które dała mi matka, jeszcze zanim pożegnała się z tym światem. Przynajmniej tak sądzę. Któregoś dnia pod moją jaskinią była sterta książek, a na jednej z nich była karteczka z napisem „Od mamy”. Wracając: Nie zdążyłam przeczytać ich wszystkich, ponieważ były dosyć grube, a było ich sporo. Natknęłam się na książkę o runach. Szczerze mówiąc, kiedyś umiałam posługiwać się tym alfabetem, ale czy nie zapomniałam? Postanowiłam odświeżyć sobie wiedze o nich i przeczytałam prawie całą księgę. Dlaczego prawie? Bo coś mnie zatrzymało. Coś, co miało dosyć duże znaczenie. Było tam napisane o „ROSYGEL SAOGAHARI” . Niebieska kula, która została pozostawiana przez bogów między przejściem świata zmarłych, a otchłanią dusz. Może odpowiedzieć na trzy pytania. Oczywiście w alfabecie run. Jest ona wszechwiedząca. Można spytać o przyszłość, przeszłość, teraźniejszość. Cokolwiek. Nadal miałam Zwój Teleportacji… Wygaszał on po tygodniu, więc jeszcze mam czas. Założyłam na siebie swoją torbę na plecy, aby schować tam cenny przedmiot. Przeczytałam jego fragment, po czym schowałam zwinięty do torby. „Do ROSYGEL SAOGAHARI” pomyślałam.
Ułamek sekundy później cały otoczenie rozbłysnęło jasnym światłem. Chwilę później dotarłam gdzieś, gdzie nie było nic. Nic? Nie wiem, czy to dobre określenie. Była nicość, o tak. Za mną czarna otchłań, z której wychodzą dusze zmarłych wilków, a przede mną portal do innego świata. Świata zmarłych. Klimat? Przejściowy. (Tak na oko) Nawet na niczym nie stałam. To było podobne do kosmosu. Tylko bez gwiazd. Był tam tlen, nie wiem po co. Nic nie było praktycznie widać, oprócz bijącego zielonym światłem portalu i niebieskiej, malutkiej kuli w oddali. Przynajmniej wydawała mi się mała. A! No i oczywiście czarna otchłań. Była ona widoczna tylko dlatego, że gołym okiem można było dostrzec zakrzywienie czasoprzestrzeni. Gdy próbowałam normalnie chodzić nie działało, więc postanowiłam do tego popłynąć. Nie płynęłam pieskiem, naszym kuzynem, lecz potrawą naszego biało-czarnego przyjaciela-Bociana. Krócej mówiąc… Żabką. Jednak po chwili pływania w stronę bijącej niebieskim światłem kuli postanowiłam spróbować kraula. Łapka do góry, łapka do dołu. I tak w kółko. Jednak preferuję żabkę. Czemu by nie spróbować? Spróbować, jako zwierze. Żabka, którą się pływa jest zacna, to dlaczego nie…? W rezultacie po chwili wymachiwania łapami, powróciłam do pływania żabką. Chwilę później byłam już przy kuli. Jej światło raziło w oczy. Trudno się dziwić. W końcu taki neon na czarnym tle? Wzięłam je w łapy. Mała kula wielkości kart kolekcjonerskich dla szczeniaków. Czas na pytanie… Tylko jakie? Nie przemyślałam tego. Hmm…. Może data i skutek mojej śmierci? Może moja przyszła miłość? Może dowiedzenie się, kim był mój ojciec? Ugh. Nie mogłam się zdecydować. Ale… Czy chciałabym wiedzieć, kiedy zginę? Gdybyś miał kopertę z datą i przyczyną Twojej śmierci, otworzyłbyś ją? Wahałam się… Po chwili zastanowień powiedziałam donośnym głosem:
- Czy mam się czego obawiać?

--------------------------------------------

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz