Tablica

> Witaj w Watasze Zew Natury!
> Strona powstała 4 czerwca 2015 roku.
> W watasze jest 25 wader i 15 basiorów! To razem 40 wilków!
> Nowi członkowie: Nastia.
> Nieobecności: Libris (na czas nieokreślony)
> Kontakt: wataha.zewnatury@interia.pl
> Administracja: Sigma i Elizabeth.

Pogoda

Pogoda
29°, 19° - Słońce aż za często przygrzewa, wysokie temperatury będą w dzień i w nocy. Z suszami kontrastować będą gwałtowne burze z piorunami. W niektórych miejscach możliwe silne wiatry, a nawet tornada.

2 lipca 2016

Od Loivissy: Jak powiedzieć drzewcowi, że..., cz.3

Tego samego dnia, weszłam do swojej jaskini. I wiecie, co? Regały były poprzewracane! Nie no, po prostu świetnie! Naprawdę! Westchnęłam i zaczęłam sprzątać. Najpierw regały postawiłam na swoje miejsca, co kosztowało mnie trochę siły, bo były naprawdę ciężkie. Potem tylko zostało mi poukładanie książek, tak jak było wcześniej... Ech, Atena mogłaby mi pomóc, ale gdzieś się zmyła. Świetnie. Nie wiem ile czasu mi to zajęło, bo w jaskini nie mam okien, a byłam zbyt zmęczona, by wyjść na zewnątrz i ustalić porę dnia, nocy? Więc stawiam, że skończyłam bardzo późną nocą, albo wczesny ranek, bo obudziłam się przed południem. 
Ziewnęłam kilkakrotnie i wyszłam z jaskini. I zastała mnie bardzo dziwna sytuacja. Drzwiec zrywał kwiatki, a Atena... śmiała się? No nie, chyba mam omamy. Zmrużyłam oczy, by lepiej widzieć i rzeczywiście, moja kochana sowa się śmiała. Hm... Ciekawe z czego? I w ogóle, po co temu drzewcowi kwiatki? To się zaczyna robić doprawdy dziwaczne. Ten świat musiał stanąć na głowie.
Podeszłam do Ateny i spytałam ją, co tu się dzieje.
- Może i nie znam tego języka, ale wydaję mi się, że on - wskazała na drzewca - ciągle mówi twoje imię i zrywa dla ciebie kwiatki - odpowiedziała i zaczęła śmiać się jeszcze bardziej.
No pięknie. 
- Myślę, że się w tobie zakochał - zaćwierkotała mi do ucha, za co trzepnęłam ją po głowie. - Ejj! Ja tylko wygłaszam swoją opinię!
- Ta, jasne - uniosłam oczy do nieba. - Ja tam myślę, że chce mi podziękować, za to, że mu pomogłam. Patrz, wygląda dużo zdrowiej, więc no.
Fakt. Wyglądał dużo zdrowiej niż wczoraj, bo jego kora była mniej popękana, mech był bardziej zielony, niż żółty, a na gałązkach pojawiły się pąki liści. Najwyższy czas, bo już drzewa nie mają pąków, lecz wielkie i zielone liście!
Postanowiłam, że się go zapytam, co robi, tak więc podeszłam do niego i to zrobiłam.
- Tajemnica - odpowiedział, o dziwo nie tym swoim donośnym głosem, lecz szeptem. To brzmiało tak jakby... się wstydził? Nie... Gdzie tam!
- Aha - odparłam i wróciłam do Ateny, która tym razem siedziała na najniższej gałęzi jakiegoś drzewa.
- To może ja pójdę sobie na spacerek? - powiedziałam do sowy.
- A od kiedy ty się mnie pytasz? - zaśmiała się.
- Ech... - westchnęłam i udałam się w stronę lasu. 

-----------------------------------
CIĄG DALSZY NASTĄPI

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz