Tablica

> Witaj w Watasze Zew Natury!
> Strona powstała 4 czerwca 2015 roku.
> W watasze jest 25 wader i 15 basiorów! To razem 40 wilków!
> Nowi członkowie: Nastia.
> Nieobecności: Libris (na czas nieokreślony)
> Kontakt: wataha.zewnatury@interia.pl
> Administracja: Sigma i Elizabeth.

Pogoda

Pogoda
29°, 19° - Słońce aż za często przygrzewa, wysokie temperatury będą w dzień i w nocy. Z suszami kontrastować będą gwałtowne burze z piorunami. W niektórych miejscach możliwe silne wiatry, a nawet tornada.

15 lipca 2016

Od Misty Rue-"Skarb, śnieg i sarna"

Upały zdecydowanie nie sprzyjają polowaniom. Wkurzona, zaniechałam pogoń za sarną, bo i tak nie miałam szans jej dogonić. Ruszyłam w bliżej nieokreślonym kierunku. Zajęcy szukać. Gdzie te zające? Zawsze ich tu pełno, a dziś jak na złość zachciało im się bawić w chowanego. Wtem stanęłam zaskoczona. 
-Będziesz tak się przyglądać? - wadera, którą obserwowałam dłuższą chwilę, przerwała wykonywaną czynność i teraz wpatrywała się we mnie z równym zaciekawieniem, co ja w nią.
-Co robisz?
-Zbieram jagody - wskazała na koszyk pełen granatowych owoców. Zmarszczyłam brwi i podeszłam bliżej. 
-Jestem Misty Rue, nowa w watasze. Na co ci te jagody?
-Miło mi poznać. Ja jestem Arill. Zbieram jagody, żeby je potem zjeść. 
-Jeść? Owoce? Nie wiem, czy wiesz, ale wilki to drapieżniki. Jedzą mięso.
-Nie wiem, czy wiesz, ale jagody nadają się do jedzenia, dla wilka - wadera odpowiedziała, naśladując mój ton. - Poza tym, ja nie jadam mięsa. Ale czy ty kiedykolwiek próbowałaś owoców, żeby osądzać?
Spojrzałam powątpiewająco na koszyk. Granatowe kulki wyglądały podejrzanie. Niepewnie wzięłam w zęby kilka jagód. Słodki smak rozszedł się po moim pysku. Były całkiem smaczne, ale głupio było się teraz przyznać.
-Tak, jak widzisz - próbowałam. I tak wolę mięso. Tymi kulkami się nie najesz - dodałam z rozbawieniem.
-Może i nie. Jednak jagody nadają się do robienia soków, niebieskiego i fioletowego barwnika, niektórych leków, potraw, ciast...
-Niebieski barwnik? - przerwałam zaskoczona - skąd wiesz?
-Cóż, jestem zielarką, wiem z doświadczenia to i owo o roślinach. Jeżeli mi pomożesz zebrać jeszcze jeden koszyk, to poczęstuję cię ciastem.

***

Goniłam przez las, nie myśląc już o upale. Dostałam od Arill w prezencie cudny, ciemnoniebieski barwnik. 
-Ciekawe, czy gdybym go wypiła, moja krew stałaby się w kolorze tej dziwnej cieczy... - swoje przemyślenia musiałam jednak odłożyć na inny czas. Drogę zagrodził mi bowiem biały żubr. Na mój widok jedynie zmróżył oczy, po czym... Uśmiechnął się? I zaczął do mnie podchodzić. 
-Hola, hola, panie żubrze! Pan powinien się tutaj ewakuować!
-Dlaczemu? - spytał nieco zbity z tropu kopytny.
-A dlaczenu by nie? Chce pan skończyć jako mój obiad? Albo kolacja? W sumie to dzisiaj jadłam tylko deser...
- Ale ja jestem niejadalny. Za to ty? Mmm, ty musisz mieć pyszne, delikatne mięsko.
Żubr zbliżył się do mnie, oblizując mordę, a ja stałam jak skamieniała. Że niby co? To rogate, trawożerne, wynaturzone bydle chciało mnie zjeść? Cóż, najwyraźniej tak. Udało mi się o centymetr wyminąć z jego rogiem, lecz w tym momencie jakieś stworzenie popchnęło mnie prosto pod jego kopyta.
-O, mam bonusowe mięsko! - rzucił uradowany wilkożerca. Mój niedoszły wybawca się nie ruszał, ja dostałam kopytkiem w łeb, po czym uleciała ze mnie świadomość.

***

Kichnęłam, gdy na moim nosie osiadło coś zimnego. Uchyliłam sennie powieki, po czym rozszerzyłam je zdziwiona. Nim dotarło do mnie, co się stało, zostałam zrzucona z masywnego grzbietu prosto w zaspę śnieżną. Poderwałam się na łapy, w tej sekuncie przygnieciona kolejnym wilkiem. No, fajnie. Zrzuciłam delikwenta ze swej zacnej osoby. Wilk okazał się być waderą.
-Możesz mi powiedzieć, po kiego licha wepchnęłaś nas pod kopyta tego zwierza?
- Chciałam ci pomóc, ale niestety nie wyszło, w dodatku sama się wrobiłam. Gdzie jesteśmy, tak właściwie?
- W lodowej ciupie. - Mruknęłam pod nosem, wygrzebując ze śniegu swój niebieski skarb. Na szczęście buteleczka była nienaruszona. Zatknęłam ją sobie za bandanę, po czym usadowiłam się w przy lodowej ścianie, po czym wbiłam spojrzenie w moją współtowarzyszkę.

--------------------------
Isabell?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz